jestem – żyję – chudnę

No dobra. Nadal jestem gruba, nadal tłusta, ale… nadal walczę :) Mam swój kamień milowy, ważę obecnie 89 kg i trzymam się obranego kierunku, pomimo że czasem jem słodycze, czasem jem ich trochę za dużo, ale najczęściej dieta idzie mi całkiem nieźle i odżywiam się odpowiednio.

Mam dużo powodów do dumy w kwestii swojej formy fizycznej. Ciągle chodzę na siłownię. Oprócz treningów aerobowych, wprowadziłam również trening siłowy. Okazało się, że moje mięśnie są w stanie opłakanym, mam zero pary w rękach, ruszenie niektórych maszyn bez żadnego obciążenia było dla mnie na początku problemem. Po pierwszym takim treningu nie mogłam się ruszać przez 3 dni, ani ręką, ani nogą. Ból był straszny. Ale z każdym kolejnym dniem było coraz lepiej. Tak więc wzmacniam mięśnie. A jak już wskoczę na orbitrek albo bieżnię, krew zaczyna szybciej krążyć, myśli wypełniają się jasnością i spokojem, ciało ogarnia przyjemne pobudzenie i znowu wszystko nabiera sensu. Patrzę na siebie w lustrze z dumą, bo wiem, że to, co teraz robię, to cel nie do osiągnięcia dla wielu ludzi, tyle straconych kilogramów i tak poprawiona kondycja. A ile jeszcze przede mną! Osiągnęłam kolejny kamień milowy. Mimo paru złamanych dietowych zakazów nie poddałam się i ciągle ćwiczę. Coraz intensywniej. Zaliczyliśmy z mężem pierwszy trucht w terenie, zrobiliśmy 6 km, z czego większość była truchtana, a zdecydowana mniejszość to marsz. Czułam się, jakby ktoś podarował mi nowe życie, kiedy biegłam przez piękne podmiejskie okolice. Prawie leciałam. To zupełnie co innego niż bieżnia. Jest trudniej, ale jest też przyjemniej. Dzisiaj wprowadziłam pierwszy raz trening interwałowy na bieżni, ja pierdziu, jakie to przyjemne. Jakie to wspaniałe stawiać swojemu ciału coraz to nowe wyzwania i przekonywać się, jak wiele potrafi, wyobrażać sobie, co jeszcze kiedyś będzie potrafiło, jeśli dać mu odpowiednio dużo czasu. Najlepsze jest to, że nie wypluwam płuc, nie umieram na zawał, nie duszę się i nie zdycham. Pocę się jak świnia i czuję, że ciało dostało wycisk, ale to jest przyjemne. Kojące. Satysfakcjonujące. I ekscytujące. Że mogę coraz więcej.

Moje ciało się zmienia. I to nie tylko w tym zupełnie pozytywnym sensie, że schudłam, a teraz noszę ubrania pięć rozmiarów mniejsze niż na początku swojej drogi. Traci również na jędrności, bo nie oszukujmy się – schodzenie z dużej otyłości wiąże się z nadmiarem luźnej skóry. Najbardziej „bolą” mnie piersi. Nigdy nie byłam w ciąży, a wyglądają, jakbym wykarmiła z trójkę dzieci. Ale nie pozostaje mi nic innego, jak zaakceptowanie tego faktu, bo nigdy nie odchudzałam się po to, żeby mieć piękne ciało. Zawsze robiłam to z myślą o własnym zdrowiu i przyszłości, na drodze do której może stanąć mi nadmiar tłuszczu w organizmie. Przede mną – przy dobrych wiatrach – rok do wagi idealnej. Przede mną również najlepszy sezon na odchudzanie. Jestem dobrej myśli.

Myślę, że niedługo wrzucę tu kolejne zdjęcie porównawcze, bo zaczęłam ostatnio nosić spodnie w rozmiarze 44, a takiego rozmiaru nie nosiłam chyba od liceum. Powoli wymieniam całą garderobę, bo nic już na mnie nie pasuje. Jak dobrze, że są lumpeksy, gdzie można się ubrać za grosze. Czeka mnie też wymiana bielizny lada chwila, bo niewiele staników jest jeszcze na mnie dobrych, ale tutaj już będę chciała zainwestować w coś lepszego.

Jestem bardzo ciekawa, co u moich współwalczących. Zaraz przelecę się po ulubionych blogach. Trzymam za wszystkich kciuki i życzę powodzenia!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „jestem – żyję – chudnę

  1. ~Marta pisze:

    masz za sobą wiele miesięcy ciężkiej pracy, ale opłacało się :) i z tego co czytam, widzę, ze aktywność fizyczna i ćwiczenia sprawiają Ci przyjemność, a to najważniejsze :) od wielu osób słyszałam już komentarze typu ‚jak można lubić się tak męczyć’, ‚nie rozumiem osób, które biegają’ etc. od tego trzeba się chyba ‚uzależnić’. ;)

  2. ~ze strony pisze:

    pozdro dla autora, Posiadasz talent:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>