z tarczą

Znowu trochę mnie nie było, ale za to wracam z tarczą, a nie na tarczy. Na wadze 98 kg i dalej leci w dół. Tak więc dopięłam swego i mam swój kamień milowy, czyli wagę dwucyfrową.

W poprzedniej notce wspominałam, że moje ćwiczenie jest utrudnione nową pracą, a dieta rozregulowana, ale w sumie wygląda na to, że dramatu nie ma. Wystarcza, że ćwiczę w wolne dni, a robię to teraz raczej w domu niż poza ze względu na aurę i też nadal świetnie się czuję i forma nie spada. Dietę podtrzymuję na tym samym poziomie, może jedynym minusem jest, że mało jem w ciągu dnia, a na wieczór się napycham, ale póki mieszczę się w ujemnym bilansie kalorycznym, to i tak dalej chudnę.

W pracy mam również dużo aktywności fizycznej, przy przeciętnym dniu robię koło 8-9 tysięcy kroków, do tego sporo przerzucania ciężkich dokumentów i pakunków, więc nie mogę powiedzieć, żebym miała pracę siedzącą, jestem raczej wciąż fizycznie aktywna, co mi również pomaga w moim przedsięwzięciu.

Jestem również pod wrażeniem swojej silnej woli, bo w pracy notorycznie częstowana jestem słodyczami, których również notorycznie odmawiam, zadowalając się swoim lekkim drugim śniadaniem. Widzę również, że spotkanie towarzyskie, na którym byliśmy z mężem, a na którym spożywałam sporo napojów wyskokowych i gorącej czekolady też nie wpłynęło negatywnie na moje działania, tak więc tym bardziej cieszę się tym wszystkim wiedząc, że raz na długi czas mogę sobie na coś pozwolić.

I oczywiście, że mam ciężkie chwile. Nowa praca jest dla mnie ogromnym stresem, a ja stresy zajadam słodyczami. Są więc takie dni, kiedy jedyne o czym marzę idąc na zakupy wieczorem, to wrzucić do koszyka wszystko, co wygląda smacznie a potem napchać się do porzygania. Ale wiem, że nie mogę. Bo wtedy czeka mnie tylko depresja, załamanie i ponad 130 kilo na wadze. Nie mogę do tego wrócić już nigdy.

Trzymam kciuki za wszystkich walczących!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „z tarczą

  1. Marta pisze:

    Szkoda, że nie masz czasu jeść w ciągu dnia, a nadrabiasz to wieczorami, bo wieczorne jedzenie zmusza do pracy układ pokarmowy oraz układ krążenia, a to skutkuje niższą jakością snu. No ale czasami inaczej się nie da :)
    Rozumiem, ze nowa praca to duży stres i dlatego pamiętaj, że jeśli cyferki na wadze staną w miejscu lub troszkę się zwiększą, to nie załamuj się i nie przerywaj swojej walki. Długotrwały stres może być przyczyną przyrostu tkanki tłuszczowej, dlatego przy stresującej pracy ważne jest, aby zadbać o relaks :)

  2. ~Kluseczka pisze:

    Lubię czytać takie posty! :) Od razu mi się uśmiech maluje na twarzy gdy mimo trudności udaje się osiągać cel. Brawo! Trzymam kciuki by wszystko szło pozytywnie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>